Twoje ciało może działać lepiej


 

Zbierałam się na odwagę, aby to napisać.
 
Uznałam, że warto dosłownie POKAZAĆ, jak można zmienić swoje ciało.
W 2018 roku zainteresowałam się zjawiskiem określanym jako biohacking. Czyli takim praktykom, dzięki którym ciało będzie działać lepiej. Tak, jak zostało do tego stworzone.
Żeby ciało działało najlepiej, jak umie, to musi tak też działać umysł i emocje. A żeby te z kolei działały najlepiej, jak umieją, to muszą być w harmonii z taką siłą wewnętrzną, która czyni nas... nami. Nie będę się zagłębiać w rzeczowniki... Nazywajmy to siłą, duszą, naturą, kosmosem, bogami, wnętrzem, duchem, jakkolwiek to nazwać - to nie ma znaczenia. Myślę, że każdy rozumie to po swojemu i tak jest dobrze.
Zaczęłam więc wiercić konkretnie w swoim umyśle, bo tu dopatrzyłam się najwięcej sabotażystów. Zaczęłam szukać przyczyn wszystkich symptomów, z którymi się zmagałam: pierwszymi siwymi włosami, szarą cerą, bezsennością, zobojętnieniem, wypaleniem itd.
Rozbierałam to wszystko na czynniki pierwsze tak, jak mogłam.
Koszt?
Łzy. Miesiące redefiniowania własnego życia, charakteru, wierzeń i przekonań.
Zrozumiałam też w tym czasie, że skóra jest największym organem na naszym ciele i jako taka, emanuje tym, co dzieje się w ciele i w umyśle, a przede wszystkim: wg tego, co czujemy.
W marcu 2019 postanowiłam dzień w dzień robić sobie zdjęcia. Bez makijażu, bez filtrów, o tej samej godzinie. Trwało to około 3 miesięcy.
Nie widziałam różnicy do czasu, aż porównałam pierwsze zdjęcia z ostatnimi.
I wtedy poczułam, że to, co robię działa.
Że terapia RTT jest dla mnie odpowiedzią. Pomimo łez, jakie przelewałam okazało się, że z każdą taką łzą przychodziło uzdrowienie, odbudowanie i odpuszczenie.
Jak obłudne są wg mnie reklamy, które mówią: "chcesz mieć piękną skórę? wetrzyj krem, zetrzyj naskórek, natrzyj się pudrem."
Czy jak to tam idzie...
To, jak pracuje ciało zależy od tego, jak je karmimy, jak je traktujemy, jak o nim myślimy i na ile wg nas zasługujemy.
Patrzę dziś w lustro i wiem, że spokój i harmonia odbijają się na mojej twarzy tak samo, jak odbija się stres i przemęczenie.
Nauczyłam się zachowywać spokój, nauczyłam się wybierać harmonię. To już jest kwestia wyboru i z tej drogi nie zejdę.
To nie jest tak, że nie czuję stresu, czy nie ulegam nerwom. Nie. To przecież część bycia człowiekiem. Natomiast nie chcę już się przejmować, nie chcę się truć tym, co mnie ogłupiało i gasiło - to niepotrzebne i nie służyło ani mi, ani nikomu, kto miał ze mną cokolwiek wspólnego. Dlatego wybrałam dla siebie inne rozwiązania i proponuję je każdemu, kto się nim też zaciekawi.
Nie byłam u żadnej kosmetyczki pomiędzy pierwszym, a drugim zdjęciem.
Nie robiłam żadnych zabiegów, żadnych diet, nie próbowałam nowych kosmetyków.
Dla mnie odpowiedzi miał mój umysł i terapia RTT, którą praktykuję. Dzięki tej technice to, co mnie truło stało się nawozem dla tego, kim jestem i jaka jestem dziś.
I śmiem twierdzić, że tę różnicę widać.
przed rtt po rtt
 
 
 
 

 

Ciało działa najlepiej jak umie, gdy mu na to pozwolisz

09 kwietnia 2020
logotyp therapytka